piątek, 3 lipca 2015

Oświadczenie MSZ i reakcja biur podróży... Kolejny niebezpieczny kierunek: Egipt

W nawiązaniu do komentarza:




Że "ty tak uważasz" nie oznacza, że tak ma być. Dopóki nie wydarzy się coś nadzwyczajnego - jak zamach w Tunezji - ludzie często nawet nie wiedzą, że to jest rejon zagrożony. Klienci idą do biura, kupują wczasy i chcą odpocząć. Mają gdzieś co się dzieje na świecie. Problem jest w tym, że ministerstwo wrzuca na stronę ostrzeżenie i uważa, że załatwiło sprawę. Jeśli jest ostrzeżenie, to powinno skutkować wyłączeniem danego rejonu z oferty wakacyjnej. To coś jak z zestrzeleniem samolotu malezyjskiego - wiedziano, że jest konflikt zbrojny na Ukrainie, a kierowano tamtędy loty. U nas głupota jest nawet do kwadratu - msw ostrzega, a w tv leci spot reklamowy - "Tunezja - jadę tam..."


Brak komentarzy: